Windows 8.1 okiem wieloletniej użytkowniczki XP

..czyli czego zdążyłam się nauczyć w ciągu pierwszych dni i ogółem moje wrażenia z używania Windows 8.1.

Poniżej jest lista moich spostrzeżeń (kolejność przypadkowa). Wiem, że Windows 8.1 jest na rynku już jakiś czas, ale ja dopiero teraz go poznaję. :) Długo miałam XP, bo swojego lapka bardzo lubiłam. Dopiero od niedawna doskwierał mi zbyt mały dysk, dlatego w końcu zmieniłam kompa i przy okazji system. Teraz dysk mam 10x większy. :)

Uruchamianie i zamykanie systemu.

W porównaniu z XP, jest po prostu ekspresowe. Szczerze, nie zależało mi na tym, ale i tak zaimponował mi krótki czas do osiągnięcia gotowości (efekt WOW!). Można się do tego szybko przyzwyczaić… i koniec z parzeniem herbaty podczas uruchamiania kompa – już nie muszę zabijać czasu. :)

Logowanie.

Jeszcze nie umiem wyłączyć hasła logowania do systemu, ale udało mi się je zamienić na czterocyfrowy pin, o niebo szybszy do wpisania. Chyba tak zostawię. Hasło podstawowe do systemu niestety musi być silne, bo to jest jednocześnie hasło do konta MS (online). Dobrze, że je zapisałam, bo nie wiedziałam, że będzie mi już zaraz potrzebne. :P

Kafelki – czy to zło?

Według mnie naprawdę można je polubić. Można powiedzieć, że to coś jak pasek szybkiego uruchamiania w XP – dużo miałam tam aplikacji, więc teraz będą w kafelkach (domyślnie system po uruchomieniu otwiera się na kafelkach, a nie pulpicie. Podobno można to zmienić, ale nie mam takiej potrzeby, bo tu mam pod ręką te aplikacje, które chcę odpalić). Aplikacje mogę przypiąć do menu kafelkowego i/lub paska start. Same kafelki można sortować w różne grupy, zmieniać rozmiary i dowolnie je przestawiać. Na dole ekranu kafelkowego jest ikonka (strzałka), która przenosi do czegoś, co nawiązuje do Menu Start z XP – jest tam lista aplikacji, która już mi znacznie urosła i dostaję lekkiego oczopląsu patrząc na to. Te dla mnie ważne, podpięłam do kafelków i raczej nie bedę zbytnio gmerać w tym dodatkowym spisie (na szczęście jest w rogu wyszukiwarka, więc nie trzeba przelatywać całej listy by wzrokowo odnaleźc program).

Poniżej screen kafelkowy po wstępnym uporządkowaniu (aplikacje preinstalowane z grupy, którą nazwałam „śmieci” są już lekko przebrane (niektóre są fajne, np. mapa świata z możliwością wytyczenia trasy), a z pozostałymi jeszcze nie wiem co zrobię :P Aplikacje od Asusa [producent mojego laptopa] też jeszcze nie wszystkie były oglądane, więc później rozstrzygnę czy pójdą „out”).

To okno widzę zaraz po uruchomieniu.

To okno widzę zaraz po uruchomieniu.

Dostęp do tej listy jest z poziomu kafelków.

Dostęp do tej listy jest z poziomu kafelków.

„Mój komputer” – gdzie on jest?!

Zamiast na pulpicie, domyślnie jest na pasku start. Ok, może tak być. Ale i tak po kilku dniach zrobiłam sobie ikonkę na pulpicie. Jak nie muszę, to nie będę się pozbywać przyzwyczajeń. :)

Otwarte programy.

Są one lekko podświetlone na pasku start. Także te przypięte, więc widać, który program jest uruchomiony, a który nie (te, które przypięłam, nie znikają z paska po zamknięciu). Można zmienić ikony na nazwy, ale zgrupowane ikony wyglądają ładniej i zajmują mniej miejsca. Wystarczy najechać myszką by wybrać okno do otwarcia (jeśli jest kilka zgrupowanych okien).

Maksymalizacja okna i zmniejszanie.

Przez przypadek odkryłam, że wystarczy poruszyć belkę okna – w górę do krawędzi ekranu, aby się rozszerzyło na cały ekran oraz w dół, żeby zmniejszyć rozmiar okna. Ode mnie pełny przyklask, zawsze to fajna alternatywa dla celowania w ikonki. Dwuklik na belce działał w XP więc nie jest to nowość, ale warto nadmienić, że w Windowsie 8.1 to też zadziała. ;)

Aplikacje windowsowe.

Nie mają one „iksa” do zamykania. Przez jakiś czas byłam w kłopocie, ale już wiem, że trzeba myszką złapać u góry ekranu i przeciągnąć na dół żeby zamknąć – ufff. A jak się wyjdzie do pulpitu bez zamykania, to przeciągając myszką przy narożnikach po lewej stronie ekranu, wyświetli się lista aktywnych aplikacji, które można wyłączyć z użyciem menu kontekstowego.

Narożniki po prawej stronie.

Dają dostęp do panelu sterowania, zamykania systemu i ustawień typu jasność, głośność oraz wyszukiwarka. Zamykać system można też z poziomu kafelków.

Ikony z „tray”

W tym systemie nie są widoczne – trzeba je sobie rozwinąć. To chyba minus, ale niewielki.

Aktualizacja: Można jednak wybrać pokazywanie ikony wybranego programu na wierzchu, np. ustawiłam tak komunikator :) Jest teraz ok i nie mam powodu do narzekania.

Folder z danymi aplikacji.

  • W XP ścieżka: C:/Documents and Settings/”profil”/Dane aplikacji/
  • W 8.1 mam ścieżkę C:/Użytkownicy/”profil”/AppData/Roaming/

Ta wiedza jest przydatna przy przeprowadzce programów – bez problemu się przeniosły wszystkie ustawienia i dane programu pocztowego (u mnie Mozilla Thunderbird) i komunikatora (u mnie Kadu). Całe szczęście, bo się okazało, że zapomniałam hasła do swojego gg. :P Później je odczytam programem odgwiazdkowującym, ale przestało to być pilne :)

Wielkość czcionki.

Ach i chyba jedna z ważniejszych rzeczy – mam ekran Full HD, czyli duża rozdzielczość. Domyślnie tekst jest zdecydowanie zbyt mały, mimo ekranu 17″, więc włączyłam skalowanie 125% – jest teraz ok.

Ikona Pokaż pulpit?

Brakuje mi ikonki „pokaż pulpit”, którą miałam na pasku w XP – muszę to polecenie wywołać z menu kontekstowego i nie minimalizuje to wszystkich programów – pokazuje to, co aktualnie otwarte jest nad pulpitem. Wolałam ikonkę, która była szybsza i minimalizowała wszystko. I to chyba jedyny mankament, póki co :) Możliwe, że można ten stan rzeczy zmienić, ale na razie nie szukałam tego na siłę. Obecnie korzystam głównie ze skrótu Windows+D –  minimalizuje on wszystkie aplikacje i widzę goły pulpit. Czyli problem w sumie rozwiązany.

Aktualizacja: Renata, którą tu serdecznie pozdrawiam, zdradziła mi, że ikona „Pokaż pulpit” jest w prawym dolnym rogu, na pasku za zegarem. Podobno już od czasu Visty tak jest. Sama bym chyba na to nie wpadła, bo nic tam ikonkowatego nie widać, jedynie niewielki odstęp, który okazuje się być klikalny i włącza goły pulpit. :)

Stare gry pójdą na 8.1?

Jeśli chodzi o stare gry to podobno Windows 8.1 jest słabo kompatybilny (na forach można czasem odnieść wrażenie, że ten system to czyste zło dla graczy), ale o dziwo uruchomiłam bez problemu (tzn. nie pobierałam żadnych patchy): KKND Xtreme, Wizardry 8, a także nieco późniejszy Icewind Dale i Planescape Torment. Baldur’s Gate już miało problem. Może to kwestia braku patcha, ale postanowiłam zakupić sobie BG z GOG.com i nie będę kombinować, bo dostałam go po polsku. Akurat była promocja. :) W każdym razie są tu tryby zgodności aż do Win 95, więc teoretycznie  bardzo stare gry mogą tu pójść i problemy może rodzić jedynie zbyt nowa karta grafiki lub 64-bitowość systemu. Ale takie problemy to i na XP były. Jako ciekawostkę powiem, że na poprzednim lapku (XP) Planescape Torment gorzej się wyświetlał niż na Windows 8.1. Serio, miałam jakieś artefakty, coś tam czasem migotało, a tu wszystko wyświetla się pięknie.

Podsumowanie.

Ogółem wrażenia mam pozytywne. Nie miałam problemów z przestawieniem się, mimo że nie miałam po drodze Windowsa 7. Komputer mam przeszło tydzień, a ten tekst powstał w ciągu kilku pierwszych dni. Uważam, że 8.1 jest do ogarnięcia i nie ma potrzeby się go bać. :)  Wiadomo, że jest nowszy i pewne rzeczy wyglądają inaczej, ale funkcjonalność jest zachowana. Wiele opinii na forach musi być obiegowych lub przestarzałych (może wyszły łatki poprawiające działanie?), bo ja praktycznie nie miałam żadnych kłopotów. Sporadycznie jakaś gra nie pójdzie, ale nie jest z tym tak strasznie, jak można się spodziewać po niektórych opiniach. Jeśli gra jest popularna, to z pewnością istnieją odpowiednie patche lub przystosowana wersja z GOG/Steam. Osobiście system polecam, a kafelki jeśli im się da szansę (trzeba sobie podpiąć ulubione aplikacje i pozbyć się zbędnych preinstalowanych) stanowią naprawdę duże udogodnienie.

Jeśli macie ciekawe porady odnośnie ustawień systemu (jako nowicjuszka chętnie przeczytam) lub chcecie wyrazić własną opinię – zapraszam do komentowania.

Aktualizacja wpisu: 10.12.2014

Bookmark the permalink.